czwartek, 2 lutego 2017

Od zera do godziny ciągłego biegu,

czyli jak zacząć biegać.

Prowadzę mniej więcej zdrowy tryb życia. Nie jem chemii, gotowców, a od paru miesięcy też glutenu. A sport odgrywa w tym wszystkim dużą rolę.
Pewnego letniego dnia postanowiłam zacząć biegać. Ale tak na serio, ze znalezionym w internecie planem treningowym. Skłamałabym mówiąc, że trzymałam się go kurczowo i płynnie przechodziłam do następnego kroku. Oj nie. Nic na siłę. Zrozumiałam, że żeby być szczęśliwym człowiekiem, należy słuchać swojego organizmu. Jeśli czułam, że to nie jest mój dzień, odpuszczałam.

Zaczęłam z zerową kondycją. Poważnie. Męczyło mnie przebiegnięcie MINUTY. Po min. 3 treningach w tygodniu przechodziłam na następny etap. Na samą myśl o wydłużeniu dystansu odczuwałam, jakby to ładnie ująć, cholerny niepokój. No bo jak to, jeszcze 5 minut?? Przecież teraz ledwo dałam radę. Ale okazało się, że te 5 minut nie stanowi przeszkody nie do pokonania. Wręcz przeciwnie, było to dla mnie wyzwanie, któremu chciałam sprostać. I zrobiłam to. Z każdym kolejnym etapem.

I tak, po kilku miesiącach treningów, latem w upałach, zimą w mrozach, po 3 kontuzjach (zajechana kostka, potem kolano, a na koniec przewróciłam się jak idiotka na ciemnej ścieżce i trochę to samo kolano skręciłam; ale niezawodny fizjoterapeuta doradził: 'chodzić, chodzić' i tak to rozchodziłam;D), dotarłam do momentu, w którym byłam w stanie przebiec ponad 10 km, czyli godzinę bez żadnej przerwy. Teraz jak to piszę, jestem z siebie niesamowicie dumna. To dla mnie duże osiągnięcie, przede wszystkim progres, jaki wykonałam. To wszystko nie pozostało obojętne dla mojego samopoczucia. Zyskałam wiarę w siebie, zrozumiałam, że ciężka praca przynosi rezultaty i pokochałam bieganie, choć nie sądziłam, że jest to możliwe.

Pokonałam najtrudniejszą barierę, która siedziała w mojej głowie. Po prostu zamieniłam myśli na działanie. I nigdy nie było mi lepiej.

Niby banalne, ale trochę prawdy jest w tym, że wszystko zależy od nas.
Nie bójmy się działać, ryzykować, opuścić strefy komfortu. Jeśli coś nam nie odpowiada, zmieńmy to. Nikt nie zrobi tego za nas.

Do or do not, there is no try.

Znalezione gdzieś w czeluściach internetu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz