sobota, 15 kwietnia 2017

Wyzwanie Minimalistki #4 Podsumowanie


Wyzwanie minimalistki z SIMPLICITE dobiegło końca. Nie powiem, że udało mi się je zrealizować w
100 %, nie zawsze wychodzi tak, jak sobie zaplanujemy. Mimo wszystko jestem zadowolona z efektów: uporządkowałam przestrzeń wokół siebie, pozbyłam się niepotrzebnych przedmiotów, które tylko zaburzały atmosferę:) Mam większą kontrolę nad swoim życiem, postępowałam według planu i sukcesywnie go realizowałam. Jestem dobrej myśli, jest mi łatwiej z pewnymi rzeczami, mając wokół siebie względną harmonię. To było ciekawe doświadczenie, mam nadzieję, że za rok pojawi się ponownie.

Listę moich zadań znajdziecie tutaj .

Co do samych wyzwań, większości z nich nie trzeba wyjaśniać.

Nr 1 Kontroluj wydatki, zapisuj rachunki
Szkoła dzienna, praca i samodzielne utrzymanie samo zmusiło mnie do kontroli wydatków;) Teraz pracując na etacie, niekoniecznie za minimalną pensję, chcę wiedzieć ile wydaję i ile mogę zaoszczędzić. Dlatego skrupulatnie zapisuję i podliczam wydatki, czasem zaskoczy mnie, jak mało wydałam w danym tygodniu. Jeszcze mam wrażenie, że wydaję za dużo, ale dieta bezglutenowa i zdrowe odżywianie niestety nie należą do najtańszych.

Nr 2 Pozbądź się jednej rzeczy, do której masz sentymentalny stosunek.
Moja siostra uszyła mi piękny żakiecik na maturę. Jak się okazało, równie pięknie zafarbował białą bluzkę, którą miałam pod nim. Założyłam go tylko jeden raz, a potem wisiał w szafie przez ponad 2 lata. Ze względu na to, ile pracy poświęciła nad nim moja siostra, trudno było mi się go pozbyć. Już dawno chciałam go wyrzucić, ale trzymałam go przez sentyment. I tak bym go nie założyła, więc już nie zajmuje miejsca w szafie.

Nr 3 Wystaw na sprzedaż rzeczy, których nie potrzebujesz
Coś już nawet udało mi się sprzedać:)

Nr 4 Wstaw na post blog o szyciu i o żakietach
Niestety nie udało mi się wstawić posta o żakietach, ale ten o szyciu jak najbardziej klik. Nie chciałam robić czegoś na siłę, nie mając odpowiednich zdjęć; czasem lepiej się wstrzymać, jeśli nie czuję czegoś w danym momencie.
Za to niespodziewanie powstał inny post, o taniej marce z Rossmanna, która zagościła w mojej kosmetyczce. Zainteresowanych odsyłam tutaj.

Nr 5 Nie przynoś nowych próbek, a najlepiej zużyj te, które masz.
Jako farmaceuta mam ciągły dostęp do próbek kosmetyków. Zawsze chętnie je zbierałam, doszłam do momentu, w którym miałam próbki jeszcze z apteki, w której byłam na praktykach rok temu. Część z nich była przeterminowana, składy niektórych nie przemawiały do mnie, więc sporo po prostu wyrzuciłam. Początkowo miałam koszyczek na próbki, po wstępnej selekcji wymieniłam go na pudełko, a obecnie mój zbiór prezentuje się w ten sposób:


Przez ponad 21 dni nie przyniosłam do domu żadnej próbki. Nauczyłam się jednej rzeczy: jeśli coś jest darmowe, to nie znaczy, że muszę to mieć.

Nr 8,9,16 Zrób porządek w folderze na komputerze, na facebooku, wyczyść telefon.
BARDZO mi to pomogło. Miałam foldery zawalone zbędnymi plikami, teraz wszystko jest uporządkowane i są tam tylko istotne rzeczy. Przejrzałam też masę zdjęć i usunęłam te, które nie budziły żadnych wspomnień i nie przedstawiały niczego ciekawego.
Przejrzałam dokładnie facebooka, unlikowałam? wiele stron, które przestały mnie interesować. Zyskałam przez to czas, którego nie marnuję już na bezmyślnym scrollowaniu tablicy.

Nr 11 Nie jedz po 20:00.
Starałam się, naprawdę się starałam, ale mając nieregularne godziny pracy czasem jest to trudne. Jeśli wracam do domu o 21 i jestem głodna, zdarza mi się wtedy coś zjeść. Nie udało mi się w 100% zrealizować tego zadania, ale przynajmniej kontrolowałam spożywane ilości.

Nr 19 Zrób coś nowego.
Dużo tego nowego zrobiłam:)
Przykładowo, upiekłam pierwszą w życiu karpatkę, w dodatku bez glutenu i wyszła REWELACYJNIE.


Czego nie udało mi się zrobić?

Nr 12 Pójść biegać
Zwyczajnie nie miałam na to ochoty. Stwierdziłam, że nie warto robić na siłę czegoś, czego nie czuję. A w tych dniach nie miałam potrzeby biegania.
Chciałabym wrócić do regularnych treningów, ale zawsze znajduję wymówkę: za późno, zimno, pada.. Mam nadzieję, że wraz z większą ilością słonecznych dni wrócą moje chęci do biegania.

EDIT: Po napisaniu tego posta poszłam biegać! Okazało się, że moja kondycja nadal ma się dobrze:) I było cudownie <3


Czekam na kolejne wyzwanie, póki co będę na bieżąco kontrolować swoje otoczenie, żeby nie zagracić przestrzeni i nie gromadzić zbędnych rzeczy. Coraz bardziej podobają mi się takie akcje, przybliżają do innych osób, tworzą społeczności, a wzajemna motywacja jest bardzo pomocna w takich momentach. Jeszcze bardziej polubiłam panią Katarzynę z bloga SIMPLICITE, którego regularnie odwiedzam i uważam, że to ogromne szczęście, że na niego trafiłam.

Czy ktoś z Was czyta bloga SIMPLICITE? A może nawet wziął udział w Wyzwaniu Minimalistki? Pochwalcie się w komentarzach:)

Pozdrawiam,
i życzę samych radosnych chwil w związku ze zbliżającymi się Świętami, dużo zdrowia, siły i otwartych umysłów.

sobota, 8 kwietnia 2017

Taniej nie zawsze znaczy gorzej

Przeglądając i sprzątając łazienkowe koszyczki, zauważyłam, że marką, która pojawia się u mnie najczęściej jest rossmannowska Isana. Nigdy nie zastanawiałam się nad nią, z reguły o zakupie decydowała cena. Po przeprowadzce do Poznania i usamodzielnieniu się, zaczęłam rozsądniej dysponować zasobami. Staram się kontrolować wydatki i nie kupować zbędnych rzeczy.
Mam kilka produktów wspomnianej marki, które w zasadzie zasługują na polecenie.


Pianka do golenia z aloesem Sensitive


http://www.rossmann.pl/Produkt/Isana-pianka-do-golenia-z-aloesem-Sensitiv-150-ml,104949,5575
Absolutny bestseller. Jest to produkt, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń. W 100% spełnia swoje zadanie: ma być pianką do golenia:) moje wymagania nie są zbyt wysokie, nie chcę podrażnień i pianka ma zapewniać komfort golenia. W tym przypadku- efekt osiągnięty. Jak tylko jest na nią promocja to kupuję opakowanie na zapas. Za cenę poniżej 4 zł nie będę się 2 razy zastanawiać.

Isana krem do ciała nawilżająco-pielęgnujący Chia & Babassuol

http://www.rossmann.pl/Produkt/Isana-krem-do-ciala-nawilzajaco-pielegnacyjny-Chia-Babassuol-500-ml,400747,7023

Również zakupiony w promocyjnej cenie, a duża pojemność tym bardziej satysfakcjonuje. Nie mam wymagającej, atopowej skóry, dlatego jego stopień nawilżania jest dla mnie wystarczający.
Co fajne, nie ma w składzie parafiny, za którą za bardzo nie przepadam. Są różne opinie na jej temat, ja po prostu wolę lżejsze formuły, parafina wydaje mi się być zbyt ciężka.

Dla zainteresowanych podsyłam skład:
Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate Se, Ethylhexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii Butter, Cetyl Alcohol, Phenoxyethanol, Theobroma Cacao Seed Butter, Salvia Hispanica Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Panthenol, Sodium Hydroxide, Carbomer, Parfum, Glyceryl Stearate Citrate, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Tocopherol, Alpha_Isomethyl Ionone.

Isana young, krem matujący do skóry mieszanej



Nie ma w składzie wspomnianej wyżej parafiny, co uważam za duży plus. Na twarzy szczególnie szybko zauważam niekorzystny wpływ, niestety zapycha mi pory i to nieraz po jednej aplikacji. Raczej nie stosuję matujących kremów, ten kupiłam wyjątkowo z racji tego, że był na promocji (oczywiście;)) i miał dobre opinie w internecie. Używałam go latem, kiedy chyba każda skóra ma tendencje do przetłuszczania. Ja, z racji swojej pracy, chciałam uniknąć tego efektu lub chociaż przesunąć go w czasie. Krem ten ma zaskakująco dobre działanie, jeśli chodzi o mat. Przedłuża żywotność makijażu, więc polecam szczególnie na ważne okazje. Stosowany raz na jakiś czas krzywdy mi nie zrobił, nie wysuszył skóry, ale mimo wszystko nie zamierzam używać go codziennie, a jedynie wtedy, gdy będę miała przed sobą wyjątkowo długi dzień.


Isana med, szampon do włosów suchych

http://www.rossmann.pl/Produkt/Isana-MED-szampon-do-wlosow-suchych-200-ml,326046,7137


Moją uwagę najpierw przykuła cena (3,29!), a następnie mocznik w składzie. Do tej pory znałam go jedynie z kremów nawilżających, tych sklepowych ale też przepisywanych przez dermatologów na receptę. Więc jego obecność w szamponie nieco mnie zaskoczyła. Skoro mocznik jest dobrze wykorzystywaną substancją nawilżającą w kremach, jak zadziała na włosy? Jestem na początku użytkowania, nie stosuję go też codziennie ze względu na SLS. Póki co nie mam zastrzeżeń. Nie wysusza, dobrze oczyszcza. Czy nawilża? Nie wymagam tego od szamponu, po to są maski:) Fajny produkt, wart przetestowania. Moje włosy ostatnio zaczęły grymasić na lnianą Barwę, więc chyba znalazłam alternatywę:)


Tania marka, jak widać też może mieć dobre produkty. Nie warto zniechęcać się ceną, lepiej sprawdzić skład, poczytać opinie i korzystając z promocji, wypróbować na sobie. Być może trafi nam się perełka.
Co myślicie o marce Isana? Ktoś z was korzysta z produktów tej firmy?